Konieczność samoobrony wobec zakusów żydowskich, aż nadto posuwających się we wszelkich kierunkach naszego życia, nie tylko zmusza nas do walki, jaką dzisiaj społeczeństwo polskie prowadzi, ale również wymaga od nas dla głębszej świadomości istoty rzeczy poznania żyda, jego stanowiska i działalności w Polsce od czasów najdawniejszych. O kwestii żydowskiej w Polsce pisało wielu historyków, w rozmaity sposób wyświetlając działalność Izraela na ziemiach polskich. Do licznych prac przybyła jeszcze jedna p. Antoniego Marylskiego, znanego działacza i cenionego społecznika. - Dzieje sprawy żydowskiej w Polsce to cenny przyczynek do charakterystyki stanowiska żydów. Gruntowna ta praca, omawiając działalność żydowską na ziemiach polskich, uwzględnia również kwestię żydowską na Zachodzie. Stosunki między żydami a Polakami datują się od wieku XII. Przybyli wtedy żydzi do Polski z Zachodu, gdzie za panowania Korwingów doszli do znacznych wpływów dzięki bogactwu swojemu, pozyskanemu przez handel ludźmi i lichwę. Za Karola Wielkiego i Ludwika Pobożnego posiadali żydzi duże wpływy, mieszając się do rządów, intrygując i wszelkimi sposobami wyzyskując sytuację każdą na swoją korzyść. W wieku IX po osiedleniu się w Magdeburgu, Merseburgu i Regensburgu widzimy ich nad granicami ziem polskich. Ówczesne stanowisko żyda w Europie średniowiecznej wskazuje nam dość jasno na charakter żyda, jego dążenia i cele.
Fizjonomia żyda średniowiecznego zachowała znamienne cechy jego charakteru niezmienności i odrębności. Zasady talmudyczne nie zmieniają jego pojęć o moralności, o bliźnim, którym jest tylko żyd dla żyda. Jak sięgnąć pamięcią w najdawniejsze czasy historii był żyd w różnych miastach przechodniem, gościem, nawet tam, gdzie siedział lata całe. Przyczyn należy szukać w braku zmysłu politycznego, nieznajomości militaryzmu, a przede wszystkim w samym charakterze żyda, który nie stworzył etnograficznej całości, języka swego, obojętny w ogóle na podstawy, stwarzające ojczyznę. Stąd też żydzi są i będą nalotem innych organizmów państwowych, tak jak byli przez całe wieki. Historia kultury żydowskiej dowiodła, że żydzi w dziedzinie twórczości niezmiennie okazują zupełną jałowość: ani w sztuce, ani w literaturze nie zajęli określonego, indywidualnego stanowiska, zimni wobec świata i natury. Mając jedynie przedstawicieli w liryce, nie stworzyli ani epopei, ani dramatu a w sztuce uprawiali eklektyzm. Czczą Talmud który jest absolutnym wyrazem duchowo-umysłowej i kulturalnej strony judaizmu, nie dążącego nigdy do szerokiej propagandy swoich zasad, do nawracania innowierców na judaizm, czego pozostały ledwo dowody pojedyncze.
Nienawidząc każdego poza Judejczykiem, ze ślepą wiarą w mesjanizm, z przekonaniem, że rolą ich jest owładnąć całym światem, rozeszli się po społeczeństwach i rozpoczęli wśród nich działalność wysoce destrukcyjną, zgodną przecież z założeniami judaizmu. Tak było od dawien dawna, tak było w wiekach średnich i później, jest i dziś. Ale żydzi nigdy nie chcą winić samych siebie, jeśli który naród wrogo przeciw ich robocie wystąpi. Wówczas z niebywałą bezczelnością rozpoczynają walkę, dochodzącą do cynizmu, zapominając, że są tylko przychodniami. Jeżeli walczyć nie mogą, lub widzą, że ustąpić będą musieli, głoszą z patosem o swej krzywdzie i niedoli. Ustępują rzadko jednak, knowaniem podziemnym prowadząc wokoło mściwe dzieło niszczenia wszystkiego z wyraźnym celem, mającym na względzie tylko ich własny interes. I średniowieczny żyd, zjawiający się w Polsce jest już gościem niebezpiecznym, uświadomionym co do roli, jaka mu przypadła w świecie. Imigracja żydowska do Polski szła z Niemiec, od czasu Karola Wielkiego i Ludwika Pobożnego. Zrazu była niewielką, jak tego dowodzi historia. Tłumaczyć sobie ten objaw należy korzystnymi warunkami położenia w Niemczech, a również i tym, że ziemie zaodrzańskie i nadwiślańskie leżały poza głównym traktem handlowym z zachodu na wschód; szedł on przez Czechy, Węgry, Konstantynopol, w stronę Bagdadu. Nie mniej jednak żydzi zaglądali do Polski prawdopodobnie i przed wiekami średnimi jeśli chodziło o handel ludźmi, miodem, woskiem etc. Mieli swoich faktorów w Gnieźnie, Krakowie, Wrocławiu i w innych miastach.
Na pierwszych osiedleńców żydowskich w Polsce patrzano dość przyjaźnie. Nie myślano o jakiejś dla nich specjalnej organizacji ze względu zapewne na niewielką ich liczbę, która zaczyna wzrastać w miarę rozwoju państwa i naturalnie zarazem ogólnych handlowo-przemysłowych interesów. Dwa główne czynniki wytworzyły u nas sprawę żydowską - handel ludzkim towarem i lichwa. Niewolnictwo na gruncie Europy wyrosło z różnych przyczyn. Byli niewolnikami jeńcy wojenni, z zakupów od handlarzy, z wyroków sądowych za niewypłacalność, z przestępców wykupionych od kary śmierci i t. p. Z niewolnictwem walczył Kościół Katolicki. Walkę tę żydzi uważali za zamach na ich prawa, ponieważ oni to najbardziej prowadzili handel żywym towarem. U nas niewolnictwo wypływało z tych samych źródeł, co i na Zachodzie. Niewolnikami kolonizowano puste obszary, a jednocześnie był to towar sprzedażny. Jak na Zachodzie, tak i w Polsce niewolników wykupywano z rąk handlarzy, obchodzących się częstokroć z nimi po barbarzyńsku. Handel niewolnikami wzbudził pierwszy w polaku odrazę do żyda, zaś czynnik drugi - lichwa odrazę tę uczyniła jeszcze większą, zwłaszcza, że procenty pobierane przez żydów wynosiły czasami po 300%. Przeciw lichwie, która miewała w wiekach średnich nieraz bardzo ostry charakter, walczył Kościół Katolicki; walczyli i monarchowie, jak Karol Wielki. Korzystając z ewolucji ekonomicznej, która się odbywała w wiekach średnich, żyd opanowuje, dzięki sprzyjającym okolicznościom, rynek pieniężny, wciska się w stosunki ekonomiczne w charakterze bankiera i ugruntowuje tym sposobem wpływy swoje i znaczenia. Zakazy przeciw lichwie, pobierania w ogóle procentów od kapitału - ostre wystąpienia Kościoła obowiązywały i Polskę, w której prócz dochodu z pieniędzy bieżących i renty od pożyczki ziemskiej na żadne procenty prawo zrazu nie pozwalało. Później procenty do 10 uprawniono, a w 1775 r. postanowieniem Konstytucji określono na 3½%. Tego rodzaju stosunki pozwoliły żydom rozgospodarować się w Polsce, zakazy lichwy dotyczyły bowiem chrześcijan jedynie. W dodatku pomimo uchwał soborów prowincjonalnych polskich, ustawodawstwo cywilne polskie i sami panujący popierali lichwę żydowską, oznaczając jako procent prawny w stosunku rocznym 108½.
Mieli więc żydzi pewne przywileje, jako bankierzy. Na tym stanowisku, jak wskazują dokumenty historyczne, mają coraz większe, aczkolwiek tu i ówdzie spotykamy się ze sporadycznymi faktami wrogiego usposobienia ludności względem Izraela; dzieje się to zresztą nie tylko u nas, ale i na Zachodzie. W XII wieku widzimy żydów w Polsce w charakterze dzierżawców mennic książęcych. Nie mogli jednak książęta lekceważyć bogactw żydowskich i ze względu na stosunki gospodarcze, wymagające licznych zasobów pieniężnych i ze względu na potrzeby państwowe, coraz to wzrastające. Tak Bolesław Pobożny, książę Kaliski, zawiera umowę z żydami, mającą przynieść korzyści obopólne. Książe Kaliski potrzebował pieniędzy, prowadząc wojny z Krzyżakami i Brandenburgią. Bolesław Pobożny poszedł tutaj za przykładem Europy. Żydom w Europie działo się różnie: otrzymywali przywileje, zawierali z panującymi korzystne umowy, to znów byli wypędzani, a nawet przez panujących prześladowani zaborem majątków. Nie zważali jednak na to, korzystając z lada sposobności lepszego dla siebie nastroju, aby znowu powrócić do dawnej zamożności i wpływów, co też im się udało nieraz prawie w każdym państwie. Coś podobnego działo się i w Polsce. W epoce piastowskiej przechodzą żydzi u nas rozmaite koleje, albo zyskują przywileje i prawa, zabezpieczenia przed napaściami i rabunkami, albo też zupełnie nie są oszczędzani przez ludność, która, według danych historycznych, bardzo często groźnie występowała przeciw żydom, wyzyskującym stanowisko bankierów i lichwiarzy.
Jak dalece musieli żydzi szkodzić społeczeństwu naszemu, świadczą o tym liczne, wyraźne prawa, wydawane przez panujących, a określające jasno stanowisko żyda w życiu społecznym. Szkodliwość żyda dla społeczności chrześcijańskiej, katolickiej, rozumiał dobrze Kościół i ze swej strony wydawał także obostrzenia. Panowanie Kazimierza Wielkiego, którego różni uczeni obrońcy żydów koniecznie chcą mieć za filosemite, nie wskazuje zgoła na dążenia asymilacji żydów z Polakami. Kazimierz W. otaczał wprawdzie żydostwo opieką, ale ani specjalną, ani wyjątkową, wydając również ściśle określone prawa przeciw żydom, mające na uwadze obronę społeczeństwa przed panoszącą się do tego stopnia lichwą, że w rękach lichwiarzy żydowskich znajdowali się pierwsi nasi panowie, wybitni mieszczanie, nie mówiąc o książętach jak np. Ziemowit Mazowiecki. Przeciw żydom, ich manipulacjom lichwiarskim występuje żywioł mieszczaństwa polskiego. Walka była nierówna i trudna ze względu na międzynarodową organizację żydowską, intrygi, wreszcie ogromne długi, zaciągane u żydów przez samych panujących (Jagiellonowie). Żydzi korzystali z takiego położenia i uzyskiwali liczne przywileje, aczkolwiek nie od wszystkich: Olbracht i Aleksander mimo długów u bankiera-lichwiarza Fiszla, żadnych przywilejów nie nadawali. Pod koniec Jagiellonów występuje ścieranie się dwu polityk szlacheckiej i mieszczańskiej, skierowanej przeciw żydom, i królewskiej - obstającej za żydami nie tylko w Polsce, ale i na Litwie, gdzie żydzi przez Witolda mieli już różne przywileje.
Walka mieszczaństwa polskiego z żydami dochodzi do wrzenia za Zygmunta. Walkę tę kończy dekret królewski z 1521 r., oznaczający formalną zagładę handlu żydowskiego. Dekret jednak zostawał dekretem, a handel żydowski rozwijał się mimo zakazów, gdyż żydzi potrafili obchodzić prawa i zyskiwać korzystne dla siebie przywileje. Ziemiaństwo za pomocą szeregu ustaw w dobie rządów szlacheckich zdołało obronić się przed lichwą żydowską, niebezpieczeństwo ze strony Izraela zostaje odsunięte na plan dalszy. Możnowładca i szlachcic widzi w żydzie jednostkę mogącą zawsze dostarczyć pieniędzy na użycie życia. Rozpowszechnia się faktorstwo, żydzi stają się prywatnymi doradcami w osobistych interesach szlachty i panów. Jeżeli jednak chodziło o państwo, szlachta będzie wydawała przeciwko żydom prawa i w teorii Polskę od niebezpieczeństwa zalewu żydowskiego bronić. Daleką jest jednak od tego, jeśli chodzi o wykonanie praw wystarczało bowiem szlachcie przeświadczenie, że rozumie kwestię żydowską w Polsce, jako rzecz niebezpieczną dla kraju, o czym zresztą jasno wypowiadali zdanie swoje najwybitniejsi nasi pisarze jak Rey, Orzechowski, Modrzewski i inni. Ale ze strony szlacheckiej nie widać pomimo nawoływań pożądanego czynu przeciwnie bierność, wypływająca nie tyle z tolerancji ile z charakteru Polaka. A kiedy szlachta doszła do rządów i stała się w kraju przemożną, kiedy zaczęła wskutek egoizmu i zazdrości o władzę swą, stanowisko i znaczenie podkopywać byt mieszczaństwa, nie umiejąc nakreślić celowego planu gospodarki, żydzi skorzystali z takiej sytuacji i panoszyli się w dalszym ciągu na ziemiach Rzplitej.
W miarę rozstroju społecznego w XVII st., żydzi skupiają się w organizacje gminne, rządzone przez Kahały; mają swoje szkoły, sąd, zajmują się sprawami politycznymi. Z czasem poszczególne organizacje gmin żydowskich łączą się w jedną, czyli następuje zcentralizowanie. Tym sposobem stają się jeszcze bardziej niebezpieczni dla Rzplitej, osiągając siłę nie tylko już pod względem ekonomicznym, ale i coraz większej samowiedzy we wspólnej akcji, poświęconej wzajemnym interesom, a zawsze ze szkodą społeczeństwa polskiego. Stan ten trwa po dziś dzień. Już za Zygm. Aug. uzyskali żydzi zupełną autonomię, otrzymali swój rząd samodzielny, który kieruje wszelkimi sprawami dotyczącymi interesów w ogóle Izraela. W polityce swej względem Polski stosują się pozornie do uchwał sejmowych, przez wiek XVI i XVII, posiadając ogromny wpływ na wszystkich współplemieńców, osadników w Polsce. Organizacje żydowskie - Kahały i zjazdy kuły nieustannie różne pomysły do walki ze społeczeństwem polskim, które bardzo często było przez żydów zdradzane, czego mamy liczne dowody w historii. Nie była opatrzną polityka polska w stosunku do sprawy żydowskiej pisze w zakończeniu swego dziełka p. A. Marylski. Nie było wybitniejszego pisarza, który by nie zwracał na to uwag, nie podkreślał groźnej sytuacji w stosunkach polsko-żydowskich.
I. Maciejowski
Wieś i Dwór : dwutygodnik ilustrowany. 1913 R.2 z.5 i 6