Znalezisko Zywitza ze starszej epoki żelaza




II. Der Zywietzsche Fund aus der älteren Eisenzeit.



Wiosną 1873 roku pan Zywitz odkrył na swoim polu u podnóża góry Carlsberg koło Oliwy, tuż przy szosie Renneberger, całe cmentarzysko. Około 1 stopę pod powierzchnią ziemi, niczym nieoznaczone, natrafiono na skupisko zwykłych kamieni polnych, dużych i małych, które nieregularnie leżały wokół urny. Do tej pory otwarto około 6 takich grobów. Same urny (tabl. III. 26.) są czarne, różnej wielkości, wszystkie mocno wybrzuszone, dość niezdarne i bez pokrywek, przez co wiele ziemi musiało wpadać do środka między popioły kostne. W urnach tych, oprócz popiołów kostnych, znajdują się następujące przedmioty z żelaza (tabl. III):

1. Umbo tarczy z grotem długości 6 cm i 3 dobrze zachowanymi guzami (a).
2. Miecz zgięty 3 razy, z ostrzem długości 61 cm i rękojeścią długości 11 cm, w której tkwi jeszcze 6 gwoździ w układzie pionowym i 3 w poziomie. Ostrze ma u góry 4,5 cm szerokości, u dołu 2,5 cm i zwęża się ku końcowi, rękojeść ma tylko 1,5 cm szerokości (b).
3. Sam czubek miecza o długości 15 cm (c).
4. Trójkanciasta na powierzchni końcówka włóczni z tuleją, również wygięta (d).
5. Taka sama końcówka, ale bez czubka (e).
6. Górna część końcówki włóczni (f).
7. Mała, dobrze zachowana fibula żelazna (g).
8. Większa, mocno wygięta fibula (h).
9. Szczypczyki z zakrzywionymi końcami (i).
10. Takie same szczypczyki bez końców (k) oraz kilka pojedynczych części takich szczypczyków.
11. Dobrze wykonana klamra (m).
12. Większy (n) i mniejszy (l) pręcik żelazny, przypuszczalnie od mocowania tarczy.

Według ilustrowanego katalogu Copenhagener Museum ¹) s. 25 b, c, d, e, f, h oraz s. 27. 13, znaleziska te wykazują największe podobieństwo do tych z Bornholmer Brandgruben i należą prawdopodobnie do starszej epoki żelaza, czyli do okresu od 3. do 5. wieku. To datowanie zyskuje jeszcze na prawdopodobieństwie dzięki temu, że w grobie o takich samych właściwościach w Gischkau ²) znaleziono rzymskie denary, które pochodziły z okresu od 86 do 180 roku przed Chrystusem, a więc do grobu nie mogły trafić zapewne przed 3. wiekiem. Na szczególną uwagę zasługują tutaj jeszcze małe szczypce, przedstawione pod literami i oraz k, które wystąpiły tutaj w dużej liczbie, choć częściowo połamane, podczas gdy przy Bornholmer Brandgruben nie są one wymieniane.

¹) Muzeum Starożytności Nordyckich w Kopenhadze 1872.
²) Förstemann w Neue preussische Provinzialblätter. XI. 1851. s. 263.


Gdańsk, we wrześniu 1873 roku



II. Das Gräberfeld auf dem Zywietz’schen Acker bei Oliva.

(Hierzu Tafel II—IV.)


W zeszłorocznym zeszycie (Neue Folge III. 2.) tych pism zdałem relację o znalezisku ze starszej epoki żelaza, które znajduje się w naszej kolekcji i na cześć odkrywcy oraz ofiarodawcy zostało nazwane „Zywietz’sche Fund”. Wówczas udało się odsłonić tylko 6 grobów, ponieważ pole w dalszej części było obsiane koniczyną. Gdy więc w tym roku skoszono koniczynę, pan Zywitz zaprosił nas do kontynuowania tamtych wykopalisk. Kilku członków sekcji antropologicznej, panowie Schück, Helm, doktor Mannhardt, wspierało mnie in tej pracy, a szczególnie pan student medycyny Haupt, który przez wiele dni wytrwale przebywał na badanym polu, nadzorował wykopaliska i prowadził protokół. Łącznie od 19 września do 1 października zatrudniano 1–2 robotników w taki sposób, że systematycznie przekopywaliśmy cały teren – który na Tafel II. Fig. 1 ograniczony jest liniami przerywanymi – aż do leżącej pod spodem warstwy żwiru, po tym jak ustalono, że groby nie leżały głębiej. Dnia 1 października musieliśmy przerwać badania na ten rok, ponieważ pole miało zostać obsiane żytem ozimym; mamy nadzieję wznowić je po kolejnych zbiorach w 1875 roku. Z mapki Tafel II. Fig. 1 można odczytać położenie cmentarzyska. Idąc od leśniczówki w Oliva przez Renneberger Chaussee, tuż u podnóża Carlsberges, oddzielone od niego jedynie przez Renneberger Chaussee i ograniczone dwoma polnymi drogami, leży pole Zywietza, na którym znajduje się pogańskie cmentarzysko.

Teren jest tam prawie płaski i składa się do głębokości około ½ stopy (Tafel II. Fig. 2a) z dobrej, bogatej w humus ziemi, która im głębiej, tym staje się bardziej piaszczysta i kamienista (b), aż na głębokości od 2 ½ do 3 stóp następuje warstwa grubego żwiru (c). Nic na powierzchni nie wskazywało na obecność grobów w głębi. Gdy kazaliśmy przekopać górne warstwy gleby, natrafiliśmy w wielu miejscach na głębokości od 1 do 1 ½ stopy na dwa różne rodzaje grobów, które, jak widać na Tafel II. Fig. 1, były rozmieszczone pod sobą bez żadnego określonego porządku. Jednak ziemia w takich miejscach zawsze uderzająco wyróżniała się czarnym kolorem. W pierwszym rodzaju grobów (Tafel II. Fig. 2A.) na wspomnianej głębokości ukazało się kilka kamieni nagrobnych (kamieni głowowych) bez szczególnej obróbki, ułożonych razem na kształt płaskiego sklepienia – zazwyczaj były to 3 –, pod którymi w odpowiednim zagłębieniu stała urna, dodatkowo chroniona po bokach często przez 2 kolejne kamienie polne. Poniżej dochodziło się do warstwy żwiru.

W drugim rodzaju grobów (Tafel II. Fig. 2B.) brakowało kamieni nagrobnych, natrafiano natomiast po czarnej ziemi na tej samej głębokości od 1 do 1 ½ stopy na jamę, która zawierała duże i małe kawałki węgla drzewnego oraz, poza nielicznymi. Wyjątkiem zawierała spalone kości ludzkie oraz dary grobowe, bez jakiegokolwiek śladu urny. Z pierwszego rodzaju grobów, które w przeciwieństwie do zupełnie odmiennych kamiennych grobów skrzynkowych nazywam wolnostojącymi Urnengräber, odkryto w tym roku 15, a w zeszłym roku 6; z drugiego rodzaju, które nazywam Brandgruben, przebadano w tym roku na tym Acker w ogóle 19, tak że obecnie na tym polu zbadano 40 grobów. Wśród Brandgruben były 4, które zawierały jedynie kawałki węgla drzewnego, a wśród nich jedna uderzająco duża, która miała średnicę 3 ½ stopy i wyróżniała się dużymi kawałkami węgla drzewnego (Tafel II. Fig. 1 A.), pozostałe zawierały wszystkie, zmieszane z węglem i ziemią, spalone kości ludzkie oraz dary grobowe, które nosiły na sobie ślady ognia, tak że tutaj najwyraźniej szczątki ciałopalenia zostały wsypane bez urny do zwykłych jam. Jamy te miały zazwyczaj tylko 1–1 ¼ stopy średnicy i były tak samo głębokie, tak że szpadel, podobnie jak przy urnach, poniżej nich natrafiał od razu na warstwę żwiru.

Również Urnengräber miały w całości około 1 stopy wysokości i w zależności od wielkości urn 8–15 cali średnicy. Same urny były mianowicie różnej wielkości. Niektóre były bardzo małe (3 cali), inne z kolei bardzo duże (12 ½ cala), największa szerokość wahała się między 4–12 cali, wszystkie były czarne, słabo wypalone, gładkie, bez ornamentów, w całości pękate jak zeszłoroczne, tylko nieliczne miały małe uszka. Bez pokrywek były one od góry wypełnione całkowicie ziemią, po której usunięciu dopiero ukazywały się szczątki ciałopalenia, czyli spalone kości oraz dary grobowe, dopasowane do kształtu urny. Tylko 3 urny nie zawierały nic oprócz ziemi. Odległość poszczególnych grobów od siebie była różna i najlepiej widać ją na Tafel II. Fig. 1, na której 1 milim. oznacza 1 krok.

Oprócz tych dwóch rodzajów grobów, znaleziono raz między dwoma Brandgruben (Tafel II. Fig. 1 +), które zawierały tylko węgiel, na tej samej głębokości co tamte, ludzką pokrywę czaszki, wraz z fragmentami górnej i dolnej szczęki. Niestety fragmenty te nie wystarczają do dokładniejszego określenia czaszki, ponieważ z kości potylicznej dostępna jest tylko najwyższa jedna trzecia część; jednak sam fakt, że już na tym fragmencie długość wynosi 194 milim. a największa szerokość, która przy stromo opadających ścianach bocznych jest dość pewna, wynosi 136 milim., co daje indeks horyzontalny wynoszący zaledwie 70,1, dowodzi zdecydowanie, że czaszka ta musi być zaliczona do silnie dolichocefalicznych (długogłowych). Jej pochówek między dwoma Brandgruben bez jakichkolwiek innych śladów resztek kości przypomina o dobrze potwierdzonym zwyczaju grzebania samej głowy w ojczyźnie przyjaciela, który zmarł daleko od domu, dopiero w późniejszym czasie. Co się zaś tyczy darów grobowych, które wszystkie widocznie były wystawione na działanie ognia i częściowo celowo mocno powyginane, częściowo popękane, to dzielą się one na oba rodzaje grobów w następujący sposób, jeśli doliczyć do nich 6 Urnengräber, które zostały przebadane w zeszłym roku. Znaleziono.

w 21 Urnengräbern:
(liczby w nawiasach oznaczają zeszłoroczne znalezisko.)
(2) 2 umba / okucia tarcz (z żelaza)
(2) 3 miecze (z żelaza)
(3) 8 grotów włóczni
(2) 6 zapinek / fibul (1 z brązu, 5 z żelaza)
1 kolczyk (z brązu)
(3) 5 szczypców / szczypczyków (z żelaza)
kilka kawałków brązu i żelaza.

w 19 Brandgruben:
10 zapinek / fibul (6 z brązu),
2 haczyki do pasa (1 z brązu),
1 kord / nóż bojowy (z żelaza),
2 przęśliki (z gliny),
2 bransolety (z brązu),
1 kawałek żużla żelaznego,
1 kawałek szkła,
kawałeczki brązu.

Rzuca się tutaj od razu w oczy, że broń występuje wyłącznie w Urnengräbern, podczas gdy w Brandgruben brakuje jej całkowicie, oraz że odwrotnie, haczyki do pasa nie zostały znalezione w tych pierwszych. Wynika z tego w każdym razie, że wojownicza część pochowanych tutaj ludzi spoczywała w Urnengräbern, natomiast niewojownicza – czy to kobiety, czy ludzie o pokojowych profesjach – spoczywała w Brandgruben. Wiąże się to zapewne z faktem, że tam przeważa żelazo, a tutaj brąz, ponieważ ten podobny do złota metal był o wiele bardziej preferowany w przedmiotach ozdobnych, tak jak tamten w broni. 

Poszczególne dary grobowe kazałem teraz narysować panu malarzowi Schönrock i zestawić na Tafel III. i IV. Umba tarcz nie zostały w tym roku znalezione, dlatego dla kompletności odsyłam do bardzo dobrej fotografii na Tafel III. mojej zeszłorocznej pracy w tych pismach. Miecz (Tafel III. Fig. 1) jest identyczny z tymi znalezionymi w zeszłym roku. Jest on również 3 razy zgięty i ma prawie te same wymiary: głownia ma 60 centymetrów długości i u góry 6 cm, na dole w pobliżu sztychu 4 cm szerokości, rękojeść ma 11 cm długości i 2 ½cm szerokości i wykazuje znowu kilka gwoździ, podobnie jak w zeszłorocznym mieczu. Groty włóczni (Tafel III. Fig. 2–4) odpowiadają również proporcjami tym opisanym już wcześniej; wszystkie są wygięte, jednak jest wśród nich jeden, który tak niewiele ucierpiał od ognia, że może służyć za wzór dla wszystkich (Fig. 3). Ma ona silnie kanciastą ość centralną, tuleję o długości 6 cm na drzewce oraz liść o długości 27 cm i szerokości 2–4 cm. We wszystkich grotach włóczni w tulei tkwi jeszcze poprzecznie żelazny gwóźdź, który najwyraźniej dawniej mocował drewniane drzewce. Jeden grot włóczni jest mniejszy od pozostałych, ma tylko 14 cm długości i 2 cm szerokości (Fig. 4). Zapinki reprezentują 3 różne formy. Żelazne (Tafel IV. Fig. 15 und 16) są wszystkie proste, wygięte kolankowato z grubego drutu i odpowiadają dokładnie Bornholmer Form, którą Vedel przedstawił i opisał w Mémoires de la société royale des Antiquaires du Nord. Nouvelle Série 1872. ¹) Pl. III. Fig. 1. Brązowe mają częściowo (Tafel IV. Fig. 14.

(17, 18) formę średniej klasy Vedela (l. c. Pl. IX. Fig. 1 i 2), częściowo (Tafel IV. Fig. 13) formę najmłodszej klasy Vedela (l. c. Pl. IX. Fig. 11), której piękna ilustracja znajduje się również w dziele Monteliusa Sveriges Forntid Atlas s. 98 nr 317.  Bransolety są przedstawione na Tafel IV. Fig. 9, a kolczyk to Fig. 10. Oba haczyki do pasa na Tafel III. Fig. 6 z żelaza i Fig. 7 z brązu są bardzo podobne do form z Bornholmu, które Vedel przedstawił na Pl. II., zwłaszcza wzór brązowego haczyka z Fig. 7, którego część przedstawiliśmy jeszcze raz dokładniej na Fig. 7a, bardzo podobnego do tego przedstawionego przez Vedela na Pl. II. Fig. 3; jeden z przęślików to Tafel III. Fig. 8, żelazny nóż to Fig. 5, a żelazna klamra to Tafel IV. Fig. 11, wszystkie trzy mają taką samą formę, jak odpowiadające im przedmioty przedstawione przez Vedela na Pl. IX. Fig. 2, Pl. VII. Fig. 4 i Pl. VI. Fig. 10.

Kawałek żużla żelaznego, który leżał pod jedną z Brandgruben, ważył ½ funta i według analizy pana Helma wykazywał jeszcze tak dużą zawartość żelaza (73 procent), że już z tego można wyciągnąć wniosek, iż pochodzi on z czasów, gdy pozyskiwanie żelaza prowadzono jeszcze bardzo prymitywnie. Ponieważ sam wydobyłem ten żużel spod warstwy węgla jednej z Brandgruben, dowodzi to również, że żelazo było w tamtych czasach obrabiane na miejscu. W zawartości jednej z Brandgruben znalazłem także mały kawałek zielonego szkła, ponadto kilka małych szczypców z odgiętym czubkiem, jakie opisałem i przedstawiłem już w zeszłorocznym sprawozdaniu. Jeśli przejdziemy teraz do czasu, któremu to cmentarzysko zawdzięcza swoje powstanie, to wprawdzie brakuje nam monet jako niezawodnych przewodników, ponieważ takich nie znaleziono w grobach, jednak sam charakter pochówku i różnorodnych darów grobowych jest tak wyrazisty, że w literaturze i kolekcjach znajdujemy wystarczająco dużo pokrewnych odniesień, które mogą rzucić światło na nasze znaleziska.

Przede wszystkim muszę wskazać, że pan Kasiski badał groby w Perzanzig w pobliżu Neustettin, które są dokładnie takie same jak nasze, zarówno pod względem sposobu pochówku, jak i charakteru darów grobowych, aczkolwiek gdzieniegdzie występują pojedyncze różnice. ²) Tam znalazł on najpierw grupę wolnostojących Urnengräber, które były założone dokładnie tak samo, jak te opisane właśnie przy Oliva, ale nie zawierały prawie żadnych darów grobowych, a niedaleko od nich grupę samych Brandgruben, w liczbie 35, które pod względem swojego układu i darów grobowych całkowicie pokrywały się z tymi opisanymi powyżej przy Oliva. Wśród darów grobowych znajdowały się takie same zapinki, jak formy Fig. 15 i 17 na naszej Tafel IV, takie same noże jak Fig. 5 na naszej Tafel III, 4 haczyki do pasa z brązu i żelaza, które są podobne nie tylko do obu Fig. 6 i 7 na naszej Tafel III (o ile te w ogóle się zachowały), ale częściowo są całkowicie identyczne z tymi przedstawionymi przez Vedela na Pl. II.; do tego dochodzą jeszcze pojedyncze przedmioty, których brakuje w naszych grobach, szczególnie małe, sierpowate lub osobliwie kolankowato wygięte noże oraz igły do szycia, które Vedel przedstawia dokładnie tak samo l. c. Pl. VII. Fig. 3. 8. i 2. Jednak właściwej broni (mieczy, grotów włóczni, umb tarcz) nie znaleziono w tych Brandgruben z Neustettin, podobnie jak w tych przy Oliva.

Z drugiej strony zbadałem cmentarzysko w Krockow w pobliżu Neustadt in Westpreussen wraz z panami hrabią Krockow i Walterem Kauffmannem (zostało ono szczegółowiej opisane na posiedzeniu naszego towarzystwa antropologicznego z dnia 9 lipca 1874 roku³), i znalazłem tam serię wolnostojających Urnengräber, które pod względem układu i darów grobowych całkowicie odpowiadają naszym, odkrytym przy Oliva: te same pozginane żelazne miecze, umba tarcz, groty włóczni i zapinki; jednakże Brandgruben tam nie odkryliśmy. 

Wolnostojące Urnengräber z takimi pozginanymi mieczami, umbami tarcz i grotami włóczni opisał ponadto Virchow ⁴) z Bohlschau, powiat Neustadt in Westpreussen, a Marschall ⁵) na posiedzeniu naszego towarzystwa z dnia 10 grudnia 1872 roku z Liebenthal w pobliżu Marienburg — te tak osobliwe Brandgruben nie zostały jednak dotychczas nigdzie indziej w prowincji odkryte. Ale również poza tym obszarem nie znajdujemy grzebania w Brandgruben nigdzie jako szeroko rozpowszechnionego zwyczaju — z wyjątkiem Bornholmu, klasycznej ziemi tych Brandgruben. Tutaj znajdujemy je w takiej ilości — wiele tysięcy zostało przebadanych naukowo! —, tak znakomicie zachowane i przestudiowane, z darami grobowymi, które tak całkowicie odpowiadają naszym, wydobytym z Brandgruben w Oliva i Neustettin, że tylko tam możemy oczekiwać wyjaśnienia odnośnie czasu, do którego należą nasze podobne groby pomorskie. Duński urzędnik Vedel, jak powszechnie wiadomo, jako pierwszy zbadał tam i pozwolił poznać ten rodzaj grobów, które nazywamy Brandgruben, i wydobył z nich tak wielką ilość starożytności, że tworzą one w Muzeum w Kopenhadze osobną, znaczną kolekcję. Swoje studia publikował wielokrotnie, ostatnio w cytowanym wyżej na s. 16 Mémoires de la Soc. roy. des Antiq. du Nord, na które stale powołujemy się w tej pracy.

Vedel rozróżnia wśród grobów z Bornholmu kamienne kopce (Roesemurger) z niezgrabnymi urnami jako najstarsze, następnie Brandgruben (Brandpletter ⁶) — dépôts cinéraires) o dokładnie takich samych właściwościach, jak te z Oliva i Neustettin, i wreszcie skrzynie kamienne z niespalonymi zwłokami jako najmłodsze; te ostatnie możemy tutaj całkowicie pominąć. Brandgruben dzielą się według Vedela pod względem czasu ponownie na 3 klasy, w zależności od darów grobowych. Klasa 1, która bezpośrednio nawiązuje do grobów w kopcach kamiennych, charakteryzuje się wieloma haczyki do pasa i żelazne zapinki o dokładnie takiej samej formie, jaką znaleźliśmy przy Neustettin i Oliva. (Tafel IV. Fig. 15 i 16); klasa 2. charakteryzuje się brązowymi zapinkami o formie z naszej Tafel IV. Fig. 14. 17. 18. oraz przez szerokie, jednosieczne miecze; trzecia, najmłodsza klasa wreszcie charakteryzuje się zapinkami o formie z naszej Tafel IV. Fig. 13 oraz dwusiecznymi mieczami. Wszystkie przedmioty, podobnie jak u nas, były wystawione na działanie ognia i wielokrotnie celowo powyginane i połamane, w szczególności miecze i tarcze; jedynie haczyki do pasa i groty włóczni są u nas często połamane, tam natomiast nie.

Vedel rozróżnia wśród grobów z Bornholmu kamienne kopce (Roesemurger) z niezgrabnymi urnami jako najstarsze, następnie Brandgruben (Brandpletter) — dépôts cinéraires) o dokładnie takich samych właściwościach, jak te z Oliva i Neustettin, i wreszcie skrzynie kamienne z niespalonymi zwłokami jako najmłodsze; te ostatnie możemy tutaj całkowicie pominąć. Brandgruben dzielą się według Vedela pod względem czasu ponownie na 3 klasy, w zależności od darów grobowych. Klasa 1, która bezpośrednio nawiązuje do grobów w kopcach kamiennych, charakteryzuje się licznymi haczykami do pasa i żelaznymi zapinkami o dokładnie takiej samej formie, jaką znaleźliśmy przy Neustettin i Oliva (Tafel IV. Fig. 15 i 16); klasa 2. charakteryzuje się brązowymi zapinkami o formie z naszej Tafel IV. Fig. 14. 17. 18. oraz szerokimi, jednosiecznymi mieczami; trzecia, najmłodsza klasa wreszcie charakteryzuje się zapinkami o formie z naszej Tafel IV. Fig. 13 oraz dwusiecznymi mieczami. Wszystkie przedmioty, podobnie jak u nas, były wystawione na działanie ognia i wielokrotnie celowo powyginane i połamane, w szczególności miecze i tarcze; jedynie haczyki do pasa i groty włóczni są u nas często połamane, tam natomiast nie.

Przez Vedela te piękne brązowe zapinki na Bornholmie były bez wyjątku znajdowane w grobach kobiecych. ⁷) Nie wiem, czy płeć dawała się za każdym razem tak pewnie określić, aby to stwierdzenie w tak ogólnym ujęciu było uzasadnione; muszę jednak w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że u nas w Oliva z 7 brązowych zapinek wprawdzie jedna znajdowała się w Urnengrabe, lecz wszystkie pozostałe sześć w Brandgruben, w których nigdy nie znaleźliśmy broni. Można by zatem pomyśleć, że Brandgruben zawierają jedynie szczątki ciał kobiecych. Jednak zakładając, że twierdzenie Vedela byłoby właściwe również dla naszych stosunków, wówczas za groby kobiece mogłyby być uznane tylko te Brandgruben, w których leżały brązowe zapinki; założenie to okazuje się jednak całkowicie błędne. Po pierwsze, zostało już wykazane, że również w jednym wolnostojącym Urnengrabe znaleziono brązową zapinkę; po drugie, wówczas zwyczaj grzebania kobiet w inny sposób niż mężczyzn musiałby być obserwowany także na innych cmentarzyskach, na których występują wolnostojące Urnengräber, co nigdzie nie ma miejsca, jak przecież widzieliśmy powyżej.

Chociaż złoto w Brandpletter na Bornholmie pojawia się wielokrotnie, to jednak również tam nie znaleziono żadnych monet, które pozwoliłyby na bezpośrednie określenie czasu. Vedel wnioskuje teraz w następujący sposób. Dary grobowe z najmłodszych Brandpletter wykazują duże podobieństwo do znalezisk bagiennych z Thorsbjerg, Nydam i Vimose, które są dobrze datowane za pomocą licznych monet, i dlatego należy je datować, podobnie jak tamte, na 3. i 4. wiek po Chrystusie; obie starsze klasy Brandgruben muszą w związku z tym należeć do pierwszych wieków naszej ery i sięgają być może do czasów przed narodzeniem Chrystusa, z których w każdym razie wywodzą się kamienne kopce. Skoro jednak w tych ostatnich występują już żelazne dary grobowe, to według tego wnioskowania żelazo na Bornholmie musiało być znane już przed początkiem naszej ery. Dalej (l. c. s. 39) Vedel dochodzi do dobrze uzasadnionego poglądu, że bornholmskie Brandgruben należą już do ludności skandynawskiej. Zanim teraz omówimy te same pytania w odniesieniu do cmentarzyska w Oliva, chcemy poczynić kilka uwag wstępnych, które mają tutaj ogromne znaczenie. Przede wszystkim musimy rozróżnić dwojaki charakter, jaki pochodzi od kupców z Bornholmu, którzy z zamieszkującą już tutaj ludnością słowiańską pozostawali w pokojowych stosunkach handlowych w czasach, gdy epoka żelaza była tutaj już zaawansowana —, to znaczy prawdopodobnie około 4. wieku naszej ery.


¹) Badania nad pozostałościami wczesnej epoki żelaza na wyspie Bornholm, autorstwa E. Vedela, str. 1–46 z 15 tablicami.
²) Te pisma 1873. Sprawozdanie z badań kontynuowanych w 1872 roku w Prusach Zachodnich przez Kasiskiego s. 8 i następne.
³) Correspondenzblatt der deutschen anthropologischen Gesellschaft 1874 nr 9.
) Zeitschrift für Ethnologie 1870. II. s. 85.
⁵) Sprawozdanie z posiedzenia towarzystwa antropologicznego w Danzig z dnia 10 grudnia 1872 roku podane w wyciągu: Correspondenzblatt der deutschen anthropologischen Gesellschaft 1873, nr 2.
⁶) Dosłownie przetłumaczone Brandpletter oznacza plamy pożarowe lub pogorzeliskowe, ja w języku niemieckim wolałem użyć słowa Brandgruben, którego używa Kasiski.
⁷) Jak wyżej, s. 12.

  • (Urnengrab): Oznaczenie grobów popielnicowych.
  • (Brandgrube): Oznaczenie grobów ciałopalnych (jamowych)



Schriften der Naturforschenden Gesellschaft in Danzig : neue Folge, Bd. 3, H. 1-4