Podczas robót ziemnych, przeprowadzonych rychłą wiosną tego roku w ogrodzie szpitala św. Jerzego, odkopano resztki starodawnych murów, ciągnących się w kierunku południe-północ w linii resztek starodawnych murów, stojących dzisiaj pod ochroną, a leżących między ulicą Zamkową a Wisłą na wschodniej granicy nieruchomości Fryderyka Schielego. Tuż obok odkopanych murów wzgl. resztek murów znaleziono w czarnej ziemi kawałki cegły, dymem szczernioną dachówkę, szkielet ludzki oraz mnóstwo skorup, pochodzących od naczyń kuchennych z początku czasów nowożytnych. Nasuwa się przypuszczenie, że na tym miejscu pod murem stała mała chatka, która podczas jakiejś zawieruchy zniszczona została przez pożar, a jeden z jej mieszkańców stracił życie pod jej gruzami.
Resztki dawnego muru, odsłonięte od strony wschodniej, przedstawia rycina nr. 1. Jest to rodzaj fundamentu pod mur naziemny składającego się z słupów, stojących w odstępach 2,20 m. i połączonych ze sobą sklepieniem. Szerokość muru nad słupem wynosi 41 cm., szerokość nad sklepieniem 61 cm., wysokość słupów 1.20 m., grubość sklepienia 31 cm., rozmiary słupa w przekroju poziomym 80 X 41. Cegła zużyta do budowy o rozmiarach 8½ X 14½ X 31. Ziemia pod sklepieniami pierwotna, jasny piasek, gdzie nie gdzie kamień polny. Mury zasypano ziemią. Projektuje się bowiem tędy przeprowadzić W przyszłości ulicę i połączyć w ten sposób ulicę Zamkową z przyszłym bulwarem nad Wisłą.
O pochodzeniu tych murów i ich przeznaczeniu mało możemy powiedzieć. Nad Wisłą poniżej miasta wybudował sobie książę Sambor ongiś swój dwór, a po zajęciu miasta przez zakon krzyżacki stał tam dwór krzyżacki — unser Hof, mawiali Krzyżacy — otoczony murem od strony Wisły i od północy. Ten mur okalający dwór krzyżacki był uzupełnieniem i przedłużeniem murów miejskich. Rycina nr 2 przedstawia nam plan miasta z 14 wieku. W górnym prawym rogu, gdzie obecnie podwórze firmy Wilke, znajdował się dwór krzyżacki. Po nim dzisiaj nie ma śladu. Resztki murów, znajdujących się na wschodniej granicy nieruchomości Schielego, stanowią część tego wschodniego muru miejskiego. Odkryte w tym roku resztki murów, wyżej opisane, stanowią ostatni odcinek tego wschodniego muru, na naszej rycinie tuż przy załamaniu się muru wschodniego na zachód.
W dworze tczewskim urzędowali wójtowie krzyżaccy, następnie od r. 1466 mieszkali w nim starostowie tczewscy. W czasie najazdu szwedzkiego 1626 r. dwór został zburzony i więcej nie odbudowany. Lustracja starostw z r. 1664 tak o tym pisze: Żadnej dla Ymci pana starosty nie masz rezydencji, bo dwór, który przy mieście bywał, jeszcze za pierwszej wojny zniesiony, dotąd nie jest pobudowany. A dalej: Trzyma przytym miasto grunt, na którym przedtym zamek stał, za kontraktem nieboszczyka pana Nadołskiego, starosty na ten czas Tczewskiego de dato anno 1645 die 8 augusti, na który zaszła confirmacja J. K. mci śp. Władysława IV anno 1645 die 21 augusti do lat 30, od daty kontraktu zaczynających się. Płacą z tego corocznie marek pruskich 6 czyli florenów 4.
Jak wiadomo, miasto wydzierżawiało grunt po- zamkowy, aby uniemożliwić osadzenie przez starostów rzemieślników polskich, którzyby byli z natury rzeczy konkurencją dla rzemieślników miejskich. Ruiny zamku tczewskiego stały jeszcze dwa wieki, aż w końcu zniszczyły je ząb czasu i ręka ludzka. Jan Schneider, kaznodzieja ewangelicki przy kościele św. Jerzego, w swoich wiadomościach z historii Tczewa w roku 1739 pisze: Miasto Tczew posiadało ongiś również zamek, położony w dzielnicy dolnej podle bramy zwanej „Legen Tor“ (brama ta stała na ulicy Zamkowej u wyjścia ganku, prowadzącego od Hall Miejskiej.) pod klasztorem w rogu miasta. Widoczna jest jeszcze jedna ściana dawnego dworu oraz wysoka wieża, stojąca w prawym rogu. A dalej ku Wiśle widać część ściany kaplicy zamkowej, w której 7 otworów okiennych. Sądząc po ruinach, należałoby przyjąć, że musiał to być kiedyś dwór piękny.
W roku 1860 lekarz miejscowy Dr Aleksander Preuss w swoim opisie miasta pisze o ruinach zamkowych co następuje: Tam gdzie dzisiaj niedaleko Wisły starodawne rnury otaczają miły ogród, w którym rośnie wielki kasztan, stał ongiś dwór Sambora. Ściana północna, leżąca w kierunku starych murów miejskich jest dzisiaj 186 stóp długa, 6—10 stóp wysoka a 3 stopy gruba. W niej 5 sklepionych otworów 3 stopy szerokich, a 3½ stopy wysokich. Mur wschodni równoległy do Wisły jest 134 stopy długi,, 9 stóp wysoki, 4 stopy długi, 9 stóp wysoki, 4 stopy gruby, a w nim jeden filar. Wysokość podano od strony zewnętrznej. Wewnątrz murów poziom był o kilka stóp wyższy i wysokość murów z tej strony dochodziła do 5½ stopy.
Dr Petong, nauczyciel przy tczewskiej szkole realnej — tak zwało się dawniej tutejsze gimnazjum humanistyczne męskie — w swej pracy: „Założenie i najstarsze urządzenie miasta Tczewa“ w roku 1885 pisze: W dzielnicy dolnej znajdowały się dawniej rakarnia, wzgl. siedziba kata, gorzelnia, piec garncarski, plac miejski i pusty grunt po zamkowy. Starzy ludzie przypominają sobie, że na początku 19 wieku wykopano tu moc cegły. Z położenia rozbieranych murów należałoby wnioskować, że główne zabudowania zamkowe ułożyły się dookoła małego podwórza. Główny front grodu znajdował się po stronie południowej. Przed właściwym grodem znajdowało się małe przedgrodzie. Mury okalające gród stanowiły jedną całość z murami miejskimi. Dr Fryderyk Schultz, który w roku 1904 pisał swoją historię powiatu tczewskiego, o dawnym grodzie nic nie pisał, bo go już nie było. Na znanych nam planach i obrazach miasta, z których najstarszy pochodzi z roku 1635, nie można dostrzec nic, co by wskazywało na istnienie zamku. Musiał podczas wojen szwedzkich, a może nawet wcześniej ulec zupełnemu zniszczeniu.
Edmund Raduński
Kociewie : dodatek regionalny "Gońca Pomorskiego" i "Dziennika Starogardzkiego" poświęcony sprawom ziemi kociewskiej, 1938.11 nr 11

